Para z kadzidlańskiego Zespołu Folklorystycznego „Kurpianka” - Mateusz Gadomski i Sylwia Giers, zaręczyli się podczas pobytu na Międzynarodowym Festiwalu Folklorystycznym w Chorwacji. Koledzy z zespołu, a także turyści z Niemiec i Rosji, byli świadkami tego wydarzenia podczas romantycznego rejsu po Adriatyku.
Wszyscy zgodnie mówią, że Mateusz Gadomski i Sylwia Giers to pretendenci do kolejnego „Wesela Kurpiowskiego”. Zaręczyny odbyły się podczas ostatniego dnia pobytu w Chorwacji, gdzie zespół został zaproszony z rewizytą do zaprzyjaźnionego zespołu „Branimir 888”, który gościł na zeszłorocznym „Weselu Kurpiowskim”. W tym czasie odbył się Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny „Stara je śkrinja otvorena”.
Oto relacja z wyjazdu do Chorwacji, której autorką jest Urszula Łaszczych:
Kierownik zespołu Paweł Łaszczych czuwał nad tym, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik, czyli: próby Festiwalowego programu, przygotowanie garderoby, upominków, znalezienie odpowiedniego przewoźnika, umowa z ratownikiem , zbieranie informacji o miejscach w których będziemy. Wyruszyliśmy z Kadzidła 37 osobową grupą , przed nami było 30 godzin podróży. Jadąc, oglądaliśmy krajobrazy, miasta Czech, Austrii, Słowenii. Po przekroczeniu granicy chorwackiej krajobraz był zupełnie inny niż do tej chwili. Wzgórza z niewielką roślinnością, rozżarzone słońcem kamienie, tunele w skalnych ścianach i wreszcie wybrzeża Adriatyku.
Naszym celem była wyspa Čiovo, położona w środkowej Dalmacji, powiązana z miastem Trogir ruchomym mostem. Przywitał nas znak „Trogir -dobro doszli”- takie nasze polskie witamy. Miasto Trogir znajduje się na zachód od Splitu , leży na niewielkiej wyspie oddzielonej od lądu kilkumetrowej szerokości kanałem portowym. Połączenie ze stałym lądem zapewnia mały most. Główną atrakcją miasta jest starówka, a cała wyspa znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Dzięki naszym kierowcom z Baranowa: Krzysztofowi Krasce i Andrzejowi Kozickiemu, pokonaliśmy kilkadziesiąt wąskich uliczek i zakrętów, aby dotrzeć na najwyższy punkt na wyspie, gdzie znajdowały się nasze kwatery. Niejednokrotnie ich manewry i umiejętności Zespół doceniał gromkimi brawami. Otaczała nas bujna podzwrotnikowa roślinność. Korzystaliśmy zachłannie z uroków plaż, słonej, lazurowej wody Adriatyku, promieni słońca, cienia palm.
Kąpiąc się w Adriatyku czuliśmy się niesamowicie , woda unosiła nas bez problemu, nurkowaliśmy wyławiając piękne kamienie. Czuliśmy się całkowicie beztrosko i bezpiecznie, tym bardziej ,że czuwała nad nami Ola Laskowska z Ostrołęki, która była też fotografem i świetnym kompanem.
Pierwszy koncert mieliśmy w miejscowości Imotski - miejscowość w południowej części kraju, na granicy z Bośnią i Hercegowiną. Występowało tam 14 zespołów z Chorwacji i Bośni , nasz Zespół był traktowany jak gwiazda festiwalu. Pokazaliśmy im najpiękniejsze tańce i pieśni kurpiowskie, które zrobiły na publiczności niemałe wrażenie. Przed koncertem członkowie miejscowego zespołu „Vinjani” zabrali nas na wycieczkę nad przepiękne jeziora: Jezioro Modre (nazwa od koloru wody) oraz Jezioro Czerwone (od koloru skał), które są symbolami tego miasteczka.
Drugi raz zaprezentowaliśmy się już podczas ostatniego finałowego koncertu Festiwalu w Muć. Tam obok barwnych korowodów, egzotycznych występów, bajkowych scenerii spotkaliśmy się z członkami zespołu Branimir 888 na czele z panią dyrektor Lidią Zekan. Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że narody bałkańskie to niezwykle przyjaźni i otwarci ludzie. Obydwa koncerty oglądała Rada Festiwalu, u której nasze koncerty otrzymały najwyższe noty.
Niedzielę - ostatni dzień naszego pobytu w Chorwacji – spędziliśmy na statku. Popłynęliśmy w rejs po Adriatyku. Zawinęliśmy do dwóch portów, gdzie odpoczywaliśmy na przepięknych plażach, zjedliśmy obiad na statku, odwiedziliśmy rybacką wioskę .Trochę zmęczeni nadmiarem wrażeń płynęliśmy do domu – a tu na statku czekała jeszcze jedna „atrakcja” . Para z zespołu Mateusz Gadomski i Sylwia Giers zaręczyli się właśnie tego dnia podczas rejsu, a my – cały zespól „Kurpianka” byliśmy tego świadkami. Śpiewom i życzeniom nie było końca, tym bardziej ,że płynęli z nami turyści z Niemiec i Rosji. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że finał tych zaręczyn musi mieć miejsce podczas „Wesela Kurpiowskiego”.
Powrót do domu przebiegał spokojnie ,zajechaliśmy jeszcze na chwilę do Rijeki żeby odwieźć i pożegnać naszego przyjaciela Avdyla Murtezi ,który był głównym koordynatorem całego wyjazdu. Chorwacja to kraj, który zachwyca wybrzeżem morza Adriatyckiego i starożytnymi miastami pamiętającymi jeszcze czasy Rzymu. Góry i morze, lazurowe zatoki, uliczki zatrzymane w czasie- wakacyjna Dalmacja kusi, wabi i nie pozwala zapomnieć...
Oto relacja z wyjazdu do Chorwacji, której autorką jest Urszula Łaszczych:
Kierownik zespołu Paweł Łaszczych czuwał nad tym, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik, czyli: próby Festiwalowego programu, przygotowanie garderoby, upominków, znalezienie odpowiedniego przewoźnika, umowa z ratownikiem , zbieranie informacji o miejscach w których będziemy. Wyruszyliśmy z Kadzidła 37 osobową grupą , przed nami było 30 godzin podróży. Jadąc, oglądaliśmy krajobrazy, miasta Czech, Austrii, Słowenii. Po przekroczeniu granicy chorwackiej krajobraz był zupełnie inny niż do tej chwili. Wzgórza z niewielką roślinnością, rozżarzone słońcem kamienie, tunele w skalnych ścianach i wreszcie wybrzeża Adriatyku.
Naszym celem była wyspa Čiovo, położona w środkowej Dalmacji, powiązana z miastem Trogir ruchomym mostem. Przywitał nas znak „Trogir -dobro doszli”- takie nasze polskie witamy. Miasto Trogir znajduje się na zachód od Splitu , leży na niewielkiej wyspie oddzielonej od lądu kilkumetrowej szerokości kanałem portowym. Połączenie ze stałym lądem zapewnia mały most. Główną atrakcją miasta jest starówka, a cała wyspa znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Dzięki naszym kierowcom z Baranowa: Krzysztofowi Krasce i Andrzejowi Kozickiemu, pokonaliśmy kilkadziesiąt wąskich uliczek i zakrętów, aby dotrzeć na najwyższy punkt na wyspie, gdzie znajdowały się nasze kwatery. Niejednokrotnie ich manewry i umiejętności Zespół doceniał gromkimi brawami. Otaczała nas bujna podzwrotnikowa roślinność. Korzystaliśmy zachłannie z uroków plaż, słonej, lazurowej wody Adriatyku, promieni słońca, cienia palm.
Kąpiąc się w Adriatyku czuliśmy się niesamowicie , woda unosiła nas bez problemu, nurkowaliśmy wyławiając piękne kamienie. Czuliśmy się całkowicie beztrosko i bezpiecznie, tym bardziej ,że czuwała nad nami Ola Laskowska z Ostrołęki, która była też fotografem i świetnym kompanem.
Pierwszy koncert mieliśmy w miejscowości Imotski - miejscowość w południowej części kraju, na granicy z Bośnią i Hercegowiną. Występowało tam 14 zespołów z Chorwacji i Bośni , nasz Zespół był traktowany jak gwiazda festiwalu. Pokazaliśmy im najpiękniejsze tańce i pieśni kurpiowskie, które zrobiły na publiczności niemałe wrażenie. Przed koncertem członkowie miejscowego zespołu „Vinjani” zabrali nas na wycieczkę nad przepiękne jeziora: Jezioro Modre (nazwa od koloru wody) oraz Jezioro Czerwone (od koloru skał), które są symbolami tego miasteczka.
Drugi raz zaprezentowaliśmy się już podczas ostatniego finałowego koncertu Festiwalu w Muć. Tam obok barwnych korowodów, egzotycznych występów, bajkowych scenerii spotkaliśmy się z członkami zespołu Branimir 888 na czele z panią dyrektor Lidią Zekan. Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że narody bałkańskie to niezwykle przyjaźni i otwarci ludzie. Obydwa koncerty oglądała Rada Festiwalu, u której nasze koncerty otrzymały najwyższe noty.
Niedzielę - ostatni dzień naszego pobytu w Chorwacji – spędziliśmy na statku. Popłynęliśmy w rejs po Adriatyku. Zawinęliśmy do dwóch portów, gdzie odpoczywaliśmy na przepięknych plażach, zjedliśmy obiad na statku, odwiedziliśmy rybacką wioskę .Trochę zmęczeni nadmiarem wrażeń płynęliśmy do domu – a tu na statku czekała jeszcze jedna „atrakcja” . Para z zespołu Mateusz Gadomski i Sylwia Giers zaręczyli się właśnie tego dnia podczas rejsu, a my – cały zespól „Kurpianka” byliśmy tego świadkami. Śpiewom i życzeniom nie było końca, tym bardziej ,że płynęli z nami turyści z Niemiec i Rosji. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że finał tych zaręczyn musi mieć miejsce podczas „Wesela Kurpiowskiego”.
Powrót do domu przebiegał spokojnie ,zajechaliśmy jeszcze na chwilę do Rijeki żeby odwieźć i pożegnać naszego przyjaciela Avdyla Murtezi ,który był głównym koordynatorem całego wyjazdu. Chorwacja to kraj, który zachwyca wybrzeżem morza Adriatyckiego i starożytnymi miastami pamiętającymi jeszcze czasy Rzymu. Góry i morze, lazurowe zatoki, uliczki zatrzymane w czasie- wakacyjna Dalmacja kusi, wabi i nie pozwala zapomnieć...









Komentarze
0
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz