Sześciu strażaków z Ostrołęki od 7 do 21 sierpnia dzielnie walczyło w Rosji z rozprzestrzeniającym się pożarem. – Na nasz widok kobiety płakały z radości, że przyjechaliśmy im pomóc – mówi Jacek Kobrzyński, kapitan dowodzący ostrołęckim wozem strażackim.
Dwa tygodnie wytężonej pracy mają za sobą ostrołęccy strażacy, którzy dzielnie walczyli z pożarem torfu w obwodzie Riazańskim w Rosji.
– Mieliśmy obawy, że nie uda się nam ugasić wyznaczonego odcinka, gdyż palący się torf jest bardzo ciężko ugasić – mówi Jacek Kobrzyński. – Tym bardziej, że ogień zajął bardzo duże obszary.
Cel, mimo wielu napotkanych trudności, udało się osiągnąć. Wraz z ostrołęczanami było jeszcze 153 innych strażaków z całej Polski. – Niezwykle niebezpieczne dla strażaków, którzy pracowali całą dobę w kurzu, dymie i przy wysokiej temperaturze, były upadające drzewa, których korzenie przepaliły się podczas pożaru – mówi Robert Chodkowski, rzecznik ostrołęckich strażaków.
Wyzwaniem dla ratowników było również czoło pożaru o długości ok. 4 km, które obejmowało drzewostany różnej klasy wieku oraz trawy i znaczne pokłady torfu. – Gdy byliśmy ok. 200 km od Moskwy widać już było ogromny dym – mówi Jacek Kobrzyński.
(mk)
> Więcej przeczytasz w najnowszym, papierowym wydaniu Kuriera Ostrołęckiego (26 sierpnia)
– Mieliśmy obawy, że nie uda się nam ugasić wyznaczonego odcinka, gdyż palący się torf jest bardzo ciężko ugasić – mówi Jacek Kobrzyński. – Tym bardziej, że ogień zajął bardzo duże obszary.
Cel, mimo wielu napotkanych trudności, udało się osiągnąć. Wraz z ostrołęczanami było jeszcze 153 innych strażaków z całej Polski. – Niezwykle niebezpieczne dla strażaków, którzy pracowali całą dobę w kurzu, dymie i przy wysokiej temperaturze, były upadające drzewa, których korzenie przepaliły się podczas pożaru – mówi Robert Chodkowski, rzecznik ostrołęckich strażaków.
Wyzwaniem dla ratowników było również czoło pożaru o długości ok. 4 km, które obejmowało drzewostany różnej klasy wieku oraz trawy i znaczne pokłady torfu. – Gdy byliśmy ok. 200 km od Moskwy widać już było ogromny dym – mówi Jacek Kobrzyński.
(mk)
> Więcej przeczytasz w najnowszym, papierowym wydaniu Kuriera Ostrołęckiego (26 sierpnia)









Komentarze
0
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz