środa, 28 czerwca 2017. Imieniny Florentyny, Ligii, Leona

Ostrołęka: Bawili się przy rozdzielni prądu, trafili do szpitala

2014-10-14 15:18:05 (ost. akt: 2014-10-21 09:21:14)
W tym miejscu doszło do wypadku. Teren był zabezpieczony, a na stacji trafo znajdowały się informacje dotyczące niebezpieczeństwa. Nie powstrzymało to chłopców przed zabawą na tym terenie

W tym miejscu doszło do wypadku. Teren był zabezpieczony, a na stacji trafo znajdowały się informacje dotyczące niebezpieczeństwa. Nie powstrzymało to chłopców przed zabawą na tym terenie

Autor zdjęcia: Martyna Pliszka

Podziel się:

Do nieszczęśliwego wypadku doszło w poniedziałkowy wieczór, 13 października, przy stacji transformatorowej na ul. Modrzejewskiej. Na terenie, gdzie wykonywane były prace ziemne związane z wymianą kabli, doszło do porażenia prądem dwóch chłopców, 8- i 10-latka. Bartosz B. i Jakub T. trafili do szpitala w Ciechanowie. Okoliczności wypadku ustalają policjanci, komisja z rejonu energetycznego i inspekcja nadzoru budowlanego.

Policjanci zostali powiadomieni o wypadku przed godziną 18. – Obok przechodziła 38-letnia ostrołęczanka, która zauważyła leżące dziecko. Okazało się, że chłopiec posiada ślady oparzenia, tak samo jak jego kolega. To ona wezwała na miejsce pogotowie – wyjaśnia Sylwester Marczak, oficer prasowy KMP w Ostrołęce. – Chłopcy trafili do nas z oparzeniami twarzy i tułowia w poniedziałek o godz. 21.08. Obecnie (14 października) są w trakcie diagnostyki na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Ich stan jest stabilny. - poinformowała Agnieszka Woźniak, rzeczniczka szpitala w Ciechanowie, gdzie zostali przewiezieni Bartosz B. i Jakub T.

Ostrzeżenia nie wystarczyły


– Dzieci dostały się do stacji transformatorowej, to nie znaczy, że kabel przed nią był pod napięciem, nie było tam też otworu, ponieważ przy stacji położyliśmy krążek. Widocznie chłopcy musieli podkopać się rękami i zrobić dziurę przy fundamencie. Szczęście w nieszczęściu, że nie dostali się do środka, bo to mogłoby skończyć się tragicznie. – przyznaje Mieczysław Kwiatkowski, właściciel firmy wykonującej prace w miejscu wypadku. Pracownicy pogotowia energetycznego, zabezpieczyli wejście do stacji w taki sposób, że sytuacja nie powinna się już powtórzyć. – Stacja, podobnie jak pozostały teren prac, powinna zostać wygrodzona, a kable elektryczne wyłączone o ile jest taka możliwość. Taśma ostrzegająca przed niebezpieczeństwem powinna być zabezpieczeniem, ale to nie wystarcza, ponieważ każdy może pod nią przejść. Dlatego tak ważna jest świadomość tego co robimy, to kwestia dyscypliny. Skoro dziecko wypuszczane jest na dwór bez stałego nadzoru, to rozumiem, że powinno posiadać wiedzę o potencjalnych zagrożeniach. – tłumaczy Tadeusz Szczapa, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.

- Na terenie Ostrołęki, gdzie doszło do nieszczęśliwego wypadku z udziałem dwóch chłopców, wykonywana jest modernizacja starych, wyeksploatowanych linii kablowych średniego napięcia o długości ok. 1,5 km. Wymieniane są linie kablowe pomiędzy trzema stacjami transformatorowymi na obszarze od ulicy Korczaka przez ulice Sienkiewicza, Modrzejewskiej do stacji na ulicy Chemicznej. Inwestycję wykonuje na nasze zlecenie firma zewnętrzna, którą oceniamy pozytywnie. To firma z ponad 10-letnim doświadczeniem i odpowiednimi, udokumentowanymi kwalifikacjami do prowadzenia prac przy sieci elektroenergetycznej. Roboty w terenie wykonywane są na podstawie projektu i opracowanej wcześniej dokumentacji formalno – prawnej w tym prawomocnego pozwolenia na budowę. Do poniedziałku 13 października układano nowy kabel, prowadząc roboty od stacji przy ul. Korczaka do stacji przy ul. Modrzejewskiej. Następnym etapem pracy było poprowadzenie drugiego kabla od stacji przy ul. Chemicznej do stacji przy ul. Modrzejewskiej, gdzie obydwa kable miały być jednocześnie podłączone do istniejącej stacji. Z tego powodu planowaliśmy na środę 15 października dokonanie przełączeń w sieci w taki sposób, aby nie pozbawić odbiorców dostaw energii, a stację przy ul. Modrzejewskiej wyłączyć w celu wpięcia nowych kabli. To jedna z typowych i licznych modernizacji sieci, które realizujemy w celu poprawy jakości i ciągłości dostaw energii dla naszych odbiorców. - tłumaczy Katarzyna Burda-Mazurek, koordynator ds. komunikacji PGE Dystrybucja S.A., Oddział Warszawa. - Pierwszy raz na naszym terenie doszło do tak przykrego wydarzenia. Nie dysponujemy jeszcze dokładnymi danymi na temat, w jaki konkretnie sposób doszło do wypadku. Z poczynionych ustaleń wynika, że stacja była zamknięta i dobrze oznakowana znakami ostrzegawczymi. Wykonawca modernizacji zapewnia, że przygotowany rów na nowy kabel był prawidłowo zabezpieczony. Jest nam niezwykle przykro, że doszło do tak nieszczęśliwego zdarzenia.

W przypadku porażenia liczy się czas


Warto pamiętać jak postępować w przypadku kiedy jesteśmy świadkiem porażenia prądem. – Przede wszystkim porażonego należy odizolować od źródła prądu, w sposób umiejętny, tak żeby nam się nic nie stało – odłączyć bezpieczniki albo odciągnąć poszkodowanego na bok przy użyciu izolatora, którym może być np. koc albo kurtka – przypomina Włodzimierz Kucharski, zastępca dyrektora ds. Opieki Zdrowotnej ostrołęckiego szpitala. – W przypadku poparzeń, zwykle w celu uśmierzenia bólu stosuje się polewanie zimną wodą, może to także ograniczyć powierzchnię uszkodzeń. Największe niebezpieczeństwo wiąże się jednak z przepływem prądu przez cały organizm. W pierwszej kolejności należy sprawdzić czynność serca i czy poszkodowany oddycha, następnie wezwać pogotowie i przystąpić do akcji reanimacyjnej - metodą usta-usta i stosując zewnętrzny masaż serca. Najważniejsze są pierwsze 3-4 minuty. Warto pamiętać, że każdy z nas jest zobowiązany do tego, aby udzielić pierwszej pomocy, na szczęście coraz więcej osób zna jej zasady i dzięki temu są w stanie uratować ludzkie życie.
(mp)

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB