Poniedziałek, 30 maja 2016. Imieniny Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama

Walka o plac zabaw i spokój na osiedlu. Na wojenną ścieżkę wyszły staruszki i matki z dziećmi

2015-08-25 10:30:36 (ost. akt: 2015-08-25 10:35:12)

Autor zdjęcia: Katarzyna Zyśk

Podziel się:

Był czas, że ostrołęckie osiedla prowadziły otwartą wojnę i mieszkańcy tych skłóconych ze sobą nie pokazywali się na wrogim terenie. Groziło to utratą dobytku, a co gorsze, można było dostać porządny łomot. Dziś walki osiedlowe straciły na sile, bo młodzież siedzi przed komputerami i nie potrzebuje pokazywać swojej siły oraz bronić zaanektowanego terytorium w realu, wolą robić to wirtualnie. Na wojenną ścieżkę wystepują teraz staruszki oraz matki z dziećmi.

Otrzymaliśmy zgloszenie, że na ulicy 11 Listopada, między blokami 17 i 19 zniszczono plac zabaw dla dzieci. - Wakacje w pełni, a plac rozkopany, zabawki pozabierane, ogólny bałagan – słychać w słuchawce telefonu. Dzwoni rzekomo mieszkanka bloku, do którego należy plac zabaw, czyli siedemnastki. Na miejscu spotykam dwie panie, które siedzą na ławce tuż przed rozkopanym placem. W rozmowie szybko okazuje się, że plac zabaw nie został zniszczony, a jedynie przechodzi renowację. Po remoncie, gdy wzejdzie trawa, plac zyska odnowione zabawki i dzieci wreszcie będa miały kącik do spędzania wspólnie czasu. - Sami, jako wspólnota mieszkaniowa, złożyliśmy się na te zabawki, aby przed naszym blokiem było przyjemnie i miło – mówi przedstawicielka wspólnoty mieszkańców. Pilnujemy też wschodzącej trawy, bo są tacy, co z czystej złości i zawiści mogliby ją zniszczyć. Niedawno znaleźliśmy na klatce wysypane z kosza śmieci. Wiemy, że zrobiły to dzieci z sąsiedniego bloku, ale ich rodzice nie reagują – narzeka mieszkanka bloku nr 17. Podobnie jest z placem zabaw, który należy do bloku nr 17, ale okazuje się, że prawa do niego roszczą sobie też mieszkańcy dziewiętnstki, którzy ochoczo i głośno korzystają z placu sąsiedniego bloku. - U nas wszyscy potrafią żyć w zgodzie – mówi nam mieszkanka siedemnastki– dzieci nieczego nie psują. Mamy też wielu mieszkańcow w podeszłm wieku, a dzieciaki z sąsiedniego bloku przychodzą i łomoczą piłką o beton, hałasują, a starsi zbierją się na wieczorne pogaduszki i pijaństwo w dziecięcej piaskownicy. Dlaczego robią to przed naszymi oknami? Tu wieczorem nie da się spokojnie funkcjonować, a co dopierow wyspać się starszej i schorowanej osobie. Mamy dość tych nocnych schadzek oraz niszczenia zabawek naszych dzieci – mówi rozgoryczona mieszkanka siedemnastki. - Oni to chyba robią złośliwie, a powinni wziąć się za uczciwą pracę. Wstyd mi za takie zachowanie – dodaje.

Obsikane kwiaty, połamane płotki i zataczający się jegomoście

Na ostrołęckich osiedlach wręcz plagą są grupy smakoszy trunków. Idealnym miejscem według nich jest czyjaś klatka schodowa i ławeczka przed blokiem. Na nic zdają się policyjne patrole, które rozganiają pijące pod blokami towarzystwa. Grupy szybko wracają w ulubione miejsca. Mieszkańcy, nie tylko ci z osiedla Śródmieście, ale też wielu innych, muszą borykać sie z codziennymi odgłosami otwieranych puszek, dźwięku tłuczonego szkła, bałaganu przed klatkami w postaci niedopałków papierosów i wszechobecnych plwocin. Dodatkowo, w miarę upływu podblokowej libacji, także głośnych śmiechów, wulgaryzmów, a czasami też odgłosów bójek. Nawet podczas naszej rozmowy, wczesym popołudniem, jedną z klatek okupuje grupa mężczyzn, którzy spożywają sobie alkohol w najlesze. Gdy jedna z mieszkanek pokazuje mi poniszczone płotki i uschnięte kwiatki przed blokiem, zza rogu bloku wychodzi zawiany jegomość poprawiający rozporek. Właśnie oddał mocz za blokiem, ale gdy sie ściemni sikają gdziekolwiek, na kwiatki, ogrodzenia, a nawet na klatkach. Mężczyzna podchodzi do nas. Ogólna wesolośc na jego twarzy i odór alkoholu dający sie wyczuć na 1,5 metra świadczy, że spożywa już dłuższy czas. Mówi, że nie robi nikomu krzywdy, a wysikanie sie na trawkę to chyba nie grzech. Dodaje też: - Po co to się pieklić. U nas na osiedlu Centrum wszyscy piją i nikomu to nie przeszkadza - kwituje nasze dyskusje zawianym głosem, po czym dołącza do swoich kompanów. - No i widzi pani – obrusza się moja rozmówczyni – trzeba go było sfotografować za tym rogiem, może wtedy by się nauczył!
Jak rozwiązać takie sprawy? Niestety, nie ma na to złotego środka. Pewnie duże znaczenie ma tu zasada współżycia w niewielkiej społeczności, poszanowanie praw innych, a także życie w myśl zasady "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Warto czasami pomyśleć, że ten, co teraz pije i hałasuje, też się w końcu zestarzeje i on będzie płakał nad młodymi, że zakłócają mu sen i spokój. I tak koło się zamyka.

Katarzyna Zyśk

Podziel się informacją: 



Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. 

Swoją stronę założysz TUTAJ ".

 Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć kliknij 
Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie. Pomogę: Katarzyna Zyśk


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB