Poniedziałek, 23 kwietnia 2018. Imieniny Ilony, Jerzego, Wojciecha

Opiekunka okradła 94-letniego seniora z Ostrołęki

2015-12-17 09:20:20 (ost. akt: 2015-12-17 09:29:11)
Piotr Gierwatowski czuje się oszukany i okradziony

Piotr Gierwatowski czuje się oszukany i okradziony

Autor zdjęcia: Katarzyna Zyśk

Podziel się:

Piotr Gierwatowski, przeżył już 94 lata i chcociaż uzyskał tytuł Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny, nigdy nie spotkał się z taką niegodziwością i ludzką podłością. Teraz, gdy w jesieni życia musi zdać się na pomoc i opiekę innych, doświadcza samych przykrości, a ludzie, którzy powinni być życzliwi i uczciwi, okazują się oszustami, dla których człowiek liczy się najmniej.

Mieszkaniec Ostrołęki, 94-letni Piotr Gierwatowski przeżył wiele, po wojnie był skazany za udział w AK oraz działania zagrażające demokracji. Po roku 1989 wyrok cofnięto, a pan Piotr został zrehabilitowany i otrzymał za niesłuszne skazanie i uwięzienie odszkodowanie, za które kupił mieszkanie w Ostrołęce, w którym mieszka do dziś. Zasłużył się też dla miasta, bo brał udział w budowie ostrołęckiej elektrowni, mostów, oraz wielu miejskich budynków i instytucji. Dochował się też siedmiorga dzieci, nietety wszystkie rozpierzchły się po Polsce i świecie, a przy ojcu została tylko najmłodsza córka Barbara. Niestety nie jest łatwo podołać wszystkim obowiązkom, a praca przy opiece nad starszą, schorowaną osobą jest bardzo wymagająca. Na czas, gdy pani Barbara musi załatwić sprawy czy wyjechać, do ojca najmowane są opiekunki, które otrzymują zapłatę, aby ugotować i podać posiłek, pomóc panu Piotrowi w codziennej toalecie, posprzątać i zwyczajnie dotrzymać towarzystwa. Pan Piotr, chociaż chory, to nadal lubi być na bieżąco ze sprawami społeczno-gospodarczo-politycznymi, ogląda serwisy informcyjne, czyta gezety i codziennie sięga po krzyżówkę. Lubi też od czasu do czasu zagrać w tysiąca. Niestety nie każda wizyta opiekunki pozostawiła po sobie przyjemne wrażenia, a wojenny weteran musi walczyć o godną starość.

Opiekunki kradną żywność, a nawet kwiaty doniczkowe

Historia pana Piotra pokazuje, że uczciwych ludzi jest coraz mniej, chociaż większość z nich pozuje na mocno wierzących katolików, a za skórą noszą diabła. Pani Barbara nazywa te kobiety modliszkami kościelnymi – starsze, pozornie wierzące, ale nie mające w sercu ani miłości, ani współczucia. Z jedną z takich osób mieli do czynienia osobiście. Po niespełna trzytygodniowym wyjeździe, pani Barbara wracając do domu zastała widok zatrważający. Nie dość, że w mieszkaniu panował bałagan, to ojciec był tak zaniedbany, że od razu było widać, że zmieniające się opiekunki nie zrobiły w tym czasie nic. Pan Piotr nie był ogolony i przebrany, nikt nie zmienił pościeli, a ze śmietnika wysypywały się śmieci. Jak sie później okazało, z mieszkania zginęło też 10 litrów miodu, który pan Piotr z córką zgromadzili na zimę, z zamrażarki zniknęły trzy perliczki i dwa króliki, z kuchni przyprawy, z szafki nowa bielizna czy biżuteria. Co najgorsze, musiała zrobić to osoba znajoma, której rodzina zaufała. Podobne sytuacje zdarzają się w wielu polskich domach. Inna osoba zdradza nam, że opiekunka zajmujaca się jej leżącą matką wyniosła z domu ręczniki, akcesoria kuchenne, żywność, a nawet kwiatki doniczkowe. Coraz trudniej znaleźć osobę uczciwą, pracowitą, a przede wszystkim cierpliwą i życzliwą. Co będzie z osobami starszymi? Coraz częściej zdarza się bowiem tak, że mając gromadkę dzieci, na starość człowiek zostaje sam jak palec, zdany na łaskę i niełaskę obcych ludzi, w których chęć zysku zabiła resztki współczucia i empatii.

Katarzyna Zyśk

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB