Niedziela, 16 grudnia 2018. Imieniny Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Przez przerwę na papierosa będziemy dłużej pracować?

2018-03-05 20:59:09 (ost. akt: 2018-03-05 21:00:32)

Podziel się:

Przerwa na papierosa może sporo kosztować palaczy, jeśli zostaną wprowadzone propozycje zmian w Kodeksie pracy. Czas, jaki spędzą na paleniu, będą musieli odpracować. Czy da się wyliczyć, o ile powinni dłużej być w pracy? I czy to ma sens?

Zawsze denerwują mnie wyjścia na papierosa moich kolegów — mówi Karolina, urzędniczka. — Oni mają co chwilę przerwę, a ja muszę pracować. Gdy chciałam odsapnąć, szef zawsze zawracał mnie do pracy. Chyba muszę zacząć palić, żeby raz na godzinę sobie odpocząć.
— Spotkałem się kilka razy z sytuacją, gdy ktoś dostawał upomnienie za siedzenie z twarzą w smartfonie. Za papierosy? Zdarza się to znacznie rzadziej — opowiada Michał Jelonek, który pracuje w biurze. — Palenie w pracy nie jest wcale złe. Kiedyś, kiedy jeszcze paliłem, co godzinę, półtorej, automatycznie ruszałem się, wychodziłem na zewnątrz, nie patrzyłem się w ekran monitora. Teraz mam budzik, który mi przypomina, by oderwać się od komputera. Tylko że budzik łatwiej zignorować niż chęć zapalenia. Przerwy są konieczne. Jeżeli pracodawca nie zgadza się na przerwy, należy znaleźć innego. Produktywności nie da się mierzyć czasem pracy.
Powołana przez rząd komisja kodyfikacyjna proponuje zmianę w kodeksie pracy: odpracowanie przerwy na papierosa. Pełny projekt komisja ma przedstawić w połowie marca, czyli już lada chwila. Jeśli szef zezwoli na przerwy na papierosa, będzie mógł się domagać, aby osoby z nich korzystające odpracowały ten czas. W tej kwestii nie ma mowy o nadgodzinach.

Jak wobec tego wyliczyć, ile należy odpracować? Raz przerwa na papierosa trwa pięć minut, innym razem dwa razy więcej. Ale pytanie też — ile razy palacz wstaje zza biurka? I jak zinterpretować przerwę w pracy gwarantowaną dla wszystkich pracowników? Przecież można ją dowolnie wykorzystać. Przypomnijmy, że każdemu pracującemu na umowę o pracę przysługuję 15-minutowa przerwa w ciągu 8 godzin pracy, o ile pracuje co najmniej 6 godzin na dobę. Oznacza to, że pracownikom zatrudnionym na przykład na pół etatu i pracującym 4 godziny dziennie, przerwa taka w ogóle nie będzie przysługiwała. Pytań na razie jest więcej niż odpowiedzi.

— To prawda, że przerwa w pracy powinna być przeznaczona na zjedzenie śniadania, a nie na palenie — podkreśla dr Tomasz Wierzejski, ekonomista z UWM. — Tylko czy każdy pracownik, nawet ten niepalący, pracuje cały czas? To, że siedzi się przy biurku, nie znaczy, że się pracuje. Jeden chwilę poświęci na papierosa, a drugi śledzi portale społecznościowe. Mimo wszystko uważam, że przerwy są bardzo ważne. Pozwalają na zastanowienie się czy na rozmowę. Dlatego rachunek jest niesprawiedliwy — nie można obwiniać palaczy o straty. Trzeba szukać korzyści. Sam nie palę, ale palaczy akceptuję. Jeśli komuś papieros sprawia przyjemność, niech pali. Życie jest po to, aby mieć z niego przyjemność.

Czy nowelizacja kodeksu pracy to nowość? Już trzy lata temu w mazowieckim Urzędzie Marszałkowskim pracownicy-palacze zostawali po godzinach, aby odrobić przerwy "na papieroska". Jak ktoś się na to nie zgadzał, musiał zgodzić się na potrącenie części pensji. Podziałało, palaczy ubyło.

AR

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB