Kierowcy jadący drogą wojewódzką nr 645 z Myszyńca do Łysych doskonale wiedzą jak uciążliwe i niebezpieczne są pobocza, których na dobrą sprawę miejscami właściwie nie ma. Już niedługo ma ruszyć ich naprawa.
Wyrwy pomiędzy asfaltem a przydrożnym rowem melioracyjnym "645-tki" od dłuższego czasu proszą się o uzupełnienie żwirem. Podobnie jest z sąsiednią drogą wojewódzką nr 647 w kierunku Kolna. – Zjeżdżając z asfaltu w taki kilkunastocentymetrowy dół można oberwać koło a przy większej prędkości nawet wypaść z drogi i dachować – żali się jeden z kierowców, który codziennie pokonuje tę drogę do pracy. – Niebezpiecznie jest szczególnie w nocy, kiedy nie widać ubytków w poboczu.
W końcu prośby podróżujących zostały wysłuchane i już niedługo zacznie się remont najniebezpieczniejszych odcinków tego komunikacyjnego szlaku. Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Warszawie w pierwszej połowie października ma wyłonić wykonawcę remontu obu stron poboczy ciągu z wyłączeniem zjazdów obu dróg. Naprawiony ma być prawie pięciokilometrowy „674-ki” odcinek z Dębów (gm. Łyse) do granicy województwa oraz trzy kilometry „645-ki”. Zgodnie z umową prace mają potrwać do 15 stycznia.
aw
W końcu prośby podróżujących zostały wysłuchane i już niedługo zacznie się remont najniebezpieczniejszych odcinków tego komunikacyjnego szlaku. Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Warszawie w pierwszej połowie października ma wyłonić wykonawcę remontu obu stron poboczy ciągu z wyłączeniem zjazdów obu dróg. Naprawiony ma być prawie pięciokilometrowy „674-ki” odcinek z Dębów (gm. Łyse) do granicy województwa oraz trzy kilometry „645-ki”. Zgodnie z umową prace mają potrwać do 15 stycznia.
aw





Komentarze
0
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz