Jak co roku Muzeum Kultury Kurpiowskiej zaproponowało ostrołęckim rodzinom imprezę „Idą święta. Czas stroić choinkę”. W niedzielę (11 grudnia) w muzeum rodzice wspólnie z dziećmi robili ozdoby świąteczne pod okiem twórców ludowych i śpiewali kolędy w gwarze kurpiowskiej.
– Po raz czwarty zorganizowaliśmy tego typu imprezę przed świętami Bożego Narodzenia – opowiada Grażyna Talarek kierownik działu edukacji i promocji Muzeum Kultury Kurpiowskiej. – Jej ideą jest spotkanie wielopokoleniowych rodzin na warsztatach. Zależy nam na tym, aby rodzice, dzieci, dziadkowie razem siedzieli przy stołach i przygotowywali własnoręcznie ozdoby choinkowe.
W ruch szły bibuła, papier czy słoma. Z tych materiałów twórcy ludowi z puszczy zielonej uczyli robić cudeńka, które mogą zawisnąć na choinkach – łańcuchy, bombki, gwiazdki, aniołki, szyszki.
– Dawniej cała rodzina przed Bożym Narodzeniem spotykała się przy stole na wspólnym wykonywaniu ozdób na choinkę – wspomina twórczyni ludowa, Maria Chrostek z Tatar. – Dobrze by było, aby ten zwyczaj powrócił. Podoba się on coraz większej ilości osób.
Powodzeniem cieszyły się stoiska, przy których można było zrobić świąteczną pocztówkę, upiec ciasteczka czy wypiec z mąki żytniej postać małego renifera bądź anioła. Muzeum dla smakoszów przygotowało kramik ze specjałami kuchni regionalnej.
Wypiekano również pieczywo. Atrakcją było wspólne śpiewanie kolęd w gwarze kurpiowskiej przy akompaniamencie Iwony Jabłonowskiej na pianinie.
– Jesteśmy tak zalani komercyjną tandetą, że ludzie coraz częściej chcą powrócić do pierwocin – tłumaczy Katarzyna Malińska, która na imprezę w Muzeum przyjechała aż z Mławy. – W dobie SMS-ów i maili takie spotkanie to miła odmiana. Zrobione ozdoby na pewno zawisną na naszej choince.
(rob)
W ruch szły bibuła, papier czy słoma. Z tych materiałów twórcy ludowi z puszczy zielonej uczyli robić cudeńka, które mogą zawisnąć na choinkach – łańcuchy, bombki, gwiazdki, aniołki, szyszki.
– Dawniej cała rodzina przed Bożym Narodzeniem spotykała się przy stole na wspólnym wykonywaniu ozdób na choinkę – wspomina twórczyni ludowa, Maria Chrostek z Tatar. – Dobrze by było, aby ten zwyczaj powrócił. Podoba się on coraz większej ilości osób.
Powodzeniem cieszyły się stoiska, przy których można było zrobić świąteczną pocztówkę, upiec ciasteczka czy wypiec z mąki żytniej postać małego renifera bądź anioła. Muzeum dla smakoszów przygotowało kramik ze specjałami kuchni regionalnej.
Wypiekano również pieczywo. Atrakcją było wspólne śpiewanie kolęd w gwarze kurpiowskiej przy akompaniamencie Iwony Jabłonowskiej na pianinie.
– Jesteśmy tak zalani komercyjną tandetą, że ludzie coraz częściej chcą powrócić do pierwocin – tłumaczy Katarzyna Malińska, która na imprezę w Muzeum przyjechała aż z Mławy. – W dobie SMS-ów i maili takie spotkanie to miła odmiana. Zrobione ozdoby na pewno zawisną na naszej choince.
(rob)









Komentarze
0
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz