Wolontariusze ze schroniska w Kruszewie (gm. Goworowo) oraz Stowarzyszenia na Rzecz Bezpańskich Zwierząt „Niczyje” szukają nowego domu dla czterdziestu trzech czworonogów. Zwierzętami do tej pory zajmował się 79-letni mieszkaniec Różana. Niestety, mężczyzna zmarł.
Czterdzieści trzy psy, którymi do tej pory opiekował się Henryk Gumowski z Różana czekają na adopcję. Nowego domu dla nich szukają wolontariusze Stowarzyszenia na Rzecz Bezpańskich Zwierząt „Niczyje” oraz schroniska „Canis” w Kruszewie.
Wychudzone i zaniedbane psy
przechodzą kwarantannę
Najstarsze czworonogi mają dziesięć lat, najmłodsze to dopiero małe szczeniaczki. Wszystkie są bardzo zaniedbane, wygłodzone i z chorobą skóry w różnym stopniu zaawansowania. – Pierwszy raz spotkałam się z tak dramatycznym widokiem – opowiada Wiesława Rykowska, właścicielka schroniska „Canis” w Kruszewie, która pojechała do Różana, aby pomóc w opiece nad tak dużą liczbą czworonogów. – To, co widziałam, nie mieściło mi się w głowie.
Niektóre psy trzeba było uśpić, ponieważ znajdowały się w stanie agonalnym. Pozostałe zabrano z działki. Trafiły m.in. do przechowalni w okolicach różańskiego wysypiska, pod opiekę lekarza weterynarii w Ostrowi Mazowieckiej i Stowarzyszenia na Rzecz Bezpańskich Zwierząt „Niczyje”. Osiem z nich znalazło tymczasowy dom w kruszewskim schronisku.
Wszystkie do 14 lutego są objęte kwarantanną i obserwacją pod kątem wścieklizny, którą prowadzi powiatowy inspektorat weterynarii w Makowie Mazowieckim.
Szukają dla nich
nowego domu
Po okresie kwarantanny wszystkie psy będą mogły zostać adoptowane. – Już teraz szukamy dla nich domu, zbieramy również środki finansowe na pomoc dla tych zwierząt – mówi Justyna Długoborska-Ciołko, prezes stowarzyszenia „Niczyje”. Leczenie z choroby skóry, którym są poddawane, jest długotrwałe i skomplikowane, ale po jakimś czasie schorzenie powinno ustać.
– Są to bardzo łagodne zwierzęta, w żadnym stopniu nie agresywne – mówi Wiesława Rykowska. – Psy są natomiast lękliwe i wystraszone. Najprawdopodobniej z powodu braku kontaktu z ludźmi.
Na co dzień miały tylko pana Henryka.
Kochał zwierzęta,
a ludzie to wykorzystywali
Henryk Gumowski, 79-letni mieszkaniec Różana, opiekował się czworonogami od kilkunastu lat. Początkowo pomagał mu brat i siostra.
Niestety, z biegiem czasu rodzina odeszła, a on został sam. Z roku na rok zwierząt przybywało, podrzucali mu je ludzie. A on kochał psy i nie potrafił odmówić im opieki. – Rocznie zdarza się, że takich zwierząt znajduję nawet piętnaście – mówił jeszcze rok temu mężczyzna.
Pan Henryk całe swoje oszczędności przeznaczał na zakup karmy dla psów. Nie pomagały interwencje władz oraz instytucji społecznych – starszy mężczyzna nie zamierzał oddać żadnego czworonoga. 30 stycznia policja została powiadomiona przez mieszkańca gminy Różan o zwłokach znalezionych przy ulicy Przemysłowej.
Należały do 79-latka. – Mężczyzna zmarł z przyczyn naturalnych – mówi Artur Folga, przasnyski prokurator. – Zwłoki w małym, ocieplanym budynku leżały od czterech do siedmiu dni. Mogę tylko powiedzieć, że na ciele znaleźliśmy przeobrażenia pośmiertne.
Z nieoficjalnych informacji dowiedzieliśmy się, że rozkładające się zwłoki zaczęły zjadać z głodu psy. Śledztwo w sprawie śmierci pana Henryka prowadzi przasnyska prokuratura.
(rob)
Wychudzone i zaniedbane psy
przechodzą kwarantannę
Najstarsze czworonogi mają dziesięć lat, najmłodsze to dopiero małe szczeniaczki. Wszystkie są bardzo zaniedbane, wygłodzone i z chorobą skóry w różnym stopniu zaawansowania. – Pierwszy raz spotkałam się z tak dramatycznym widokiem – opowiada Wiesława Rykowska, właścicielka schroniska „Canis” w Kruszewie, która pojechała do Różana, aby pomóc w opiece nad tak dużą liczbą czworonogów. – To, co widziałam, nie mieściło mi się w głowie.
Niektóre psy trzeba było uśpić, ponieważ znajdowały się w stanie agonalnym. Pozostałe zabrano z działki. Trafiły m.in. do przechowalni w okolicach różańskiego wysypiska, pod opiekę lekarza weterynarii w Ostrowi Mazowieckiej i Stowarzyszenia na Rzecz Bezpańskich Zwierząt „Niczyje”. Osiem z nich znalazło tymczasowy dom w kruszewskim schronisku.
Wszystkie do 14 lutego są objęte kwarantanną i obserwacją pod kątem wścieklizny, którą prowadzi powiatowy inspektorat weterynarii w Makowie Mazowieckim.
Szukają dla nich
nowego domu
Po okresie kwarantanny wszystkie psy będą mogły zostać adoptowane. – Już teraz szukamy dla nich domu, zbieramy również środki finansowe na pomoc dla tych zwierząt – mówi Justyna Długoborska-Ciołko, prezes stowarzyszenia „Niczyje”. Leczenie z choroby skóry, którym są poddawane, jest długotrwałe i skomplikowane, ale po jakimś czasie schorzenie powinno ustać.
– Są to bardzo łagodne zwierzęta, w żadnym stopniu nie agresywne – mówi Wiesława Rykowska. – Psy są natomiast lękliwe i wystraszone. Najprawdopodobniej z powodu braku kontaktu z ludźmi.
Na co dzień miały tylko pana Henryka.
Kochał zwierzęta,
a ludzie to wykorzystywali
Henryk Gumowski, 79-letni mieszkaniec Różana, opiekował się czworonogami od kilkunastu lat. Początkowo pomagał mu brat i siostra.
Niestety, z biegiem czasu rodzina odeszła, a on został sam. Z roku na rok zwierząt przybywało, podrzucali mu je ludzie. A on kochał psy i nie potrafił odmówić im opieki. – Rocznie zdarza się, że takich zwierząt znajduję nawet piętnaście – mówił jeszcze rok temu mężczyzna.
Pan Henryk całe swoje oszczędności przeznaczał na zakup karmy dla psów. Nie pomagały interwencje władz oraz instytucji społecznych – starszy mężczyzna nie zamierzał oddać żadnego czworonoga. 30 stycznia policja została powiadomiona przez mieszkańca gminy Różan o zwłokach znalezionych przy ulicy Przemysłowej.
Należały do 79-latka. – Mężczyzna zmarł z przyczyn naturalnych – mówi Artur Folga, przasnyski prokurator. – Zwłoki w małym, ocieplanym budynku leżały od czterech do siedmiu dni. Mogę tylko powiedzieć, że na ciele znaleźliśmy przeobrażenia pośmiertne.
Z nieoficjalnych informacji dowiedzieliśmy się, że rozkładające się zwłoki zaczęły zjadać z głodu psy. Śledztwo w sprawie śmierci pana Henryka prowadzi przasnyska prokuratura.
NIE BĄDŹ OBOJĘTNY
Chcesz zaopiekować się czworonogiem lub wesprzeć finansowo stowarzyszenie? Zadzwoń 607 077 350 bądź wejdź na stronę kruszewo.schronisko.org lub niczyje.org.pl i dowiedz się, jak możesz pomóc.
(rob)









Komentarze
3
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
ludźmi sie zajmijcie, #582937 | 188.146.*.* 02-03-2012 16:56
a nie psami!!
Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) !
odpowiedz na ten komentarz
Kika #550135 | 83.24.*.* 08-02-2012 19:17
Biedne psiaki, trzeba im pomóc. Wspaniałą robotę zrobiły kobietki z NICZYICH :D Dzięki wam za to ;)
!
odpowiedz na ten komentarz
lady #549600 | 212.160.*.* 08-02-2012 13:37
psiekne szczeniaczki!!!!
!
odpowiedz na ten komentarz