Piotr Gromek oddał 53 litry krwi

2012-02-09 12:53:10 (ost. akt: 2012-02-09 14:05:29)

W gminie Lelis przybywa honorowych dawców krwi. Obecnie, ponad czterdziestu członków miejscowego koła, dzieląc się z potrzebującymi cząstką siebie, ratuje ludzkie życie. Prawdziwym rekordzistą jest Piotr Gromek – oddał 53 litry krwi. Nie widzi w tym nic nadzwyczajnego i podobnie jak inni dawcy, nie lubi wielkich słów i patosu. Ale jak inaczej mówić o szlachetności tych ludzi, zbyt często określanej jedynie grupą krwi i mierzonej w litrach.

Krwiodawcy z Lelisa: Teresa i Piotr Gromkowie (drugi z lewej, w drugim rzędzie) z córką, Piotr Wieremiejczyk, Dariusz Mróz, Paweł Krysiak, Paweł Przeradzki

Krwiodawcy z Lelisa: Teresa i Piotr Gromkowie (drugi z lewej, w drugim rzędzie) z córką, Piotr Wieremiejczyk, Dariusz Mróz, Paweł Krysiak, Paweł Przeradzki

Autor: Maria Kuzia

To ludzie skromni i wielkiego serca. Żyją zwyczajnie, ale zwyczajni nie są. Od lat dzielą się „lekiem życia”, którego nie można wyprodukować w żadnym laboratorium. O początkach i powodach swego postępowania mówią krótko: – A jakoś tak wyszło. Pamiętają swoją pierwszą wizytę w stacji krwiodawstwa, gdzie trafili zachęceni przez bliskich, znajomych, kolegów. Dziś motywują innych.

Rekordzista
zachęcił żonę

Piotr Gromek z Lelisa jest honorowym dawcą od 1987 roku. Rekordzista, można o nim mówić, bo przez te 25 lat oddał już ponad 53 litry krwi, która uratowała niejedno życie. – Po raz pierwszy poszedłem z bratem, osiemnaście lat temu, a potem, zwyczajnie, tak jakoś poszło – wspomina pan Piotr.

– Może kiedyś ja będę potrzebował pomocy – dodaje. Zachęcił też żonę, Teresę. – Zawsze razem jeździliśmy do stacji krwiodawstwa, czekałam na męża w samochodzie i myślałam, jak to jest, bo chęci miałam, ale brakowało mi odwagi – mówi szczerze Teresa Gromek. Jednak udało się jej pokonać strach.

– Pomyślałam, że skoro on, to i ja. Kobieta weszła razem z mężem i już dwukrotnie oddała krew. Zapewnia, że świetnie się czuje, a ze swych wcześniejszych obaw – żartują teraz z mężem. Kamil, szesnastoletni syn państwa Gromków, niecierpliwie czeka na pełnoletność. – Już zapowiedział, że będzie kontynuował rodzinną tradycję – zdradza dumny tata i spogląda na córkę Małgosię. – Ona ma jeszcze sporo czasu na podjęcie decyzji – żartuje.

Dal nich to
nic wielkiego

Dariusz Mróz z miejscowości Nasiadki (gm. Lelis), serdecznym darem krwi pomaga potrzebującym najdłużej, bo aż 27 lat.

– Zachęcił mnie brat, dziś prawdziwy weteran krwiodawstwa, bowiem oddał ponad 40 litrów krwi, więc mam wspaniały przykład w rodzinie – mówi z dumą pan Dariusz. – Zacząłem w wojsku i do dziś robię to dlatego, aby pomóc innym, wiem też, że jeśli ktoś mi bliski będzie potrzebować pomocy, „nasza rodzina krewniaków” pośpieszy z pomocą – dodaje z przekonaniem.

Piotr Wieremiejczyk z Lelisa, pierwszy raz oddał krew jako osiemnastolatek. Poszedł ze szwagrem. Przez 15 lat zgromadził „na koncie” ponad 21 litrów bezcennego leku. – Jestem zdrowy, czuję się znakomicie, więc jak mogę pomóc innym, to po prostu to robię, nic wielkiego – mówi skromnie. Pan Piotr jest też zarejestrowany w bazie dawców szpiku kostnego. – Myślę, że możliwość uratowania komuś życia, to najwspanialsza rzecz, jaka jest nam dana i należy ją wykorzystać w pełni – uważa.

Rodzina potrzebowała pomocy,
więc się nie wahali

Podobnego zdania jest 23 – letni Paweł Krysiak, który do grona honorowych dawców krwi należy od 6 lat. Przez ten czas podzielił się z potrzebującymi ponad 10 litrami życiodajnego płynu. – Poważny wypadek brata skłonił mnie do podjęcia takiej decyzji i od tamtej pory oddaję krew regularnie – przyznaje. – Mogę, więc się dzielę.

Kolejny członek tego koła - Jadwiga Dąbrowska, opowiada ze wzruszeniem o swojej motywacji. Wspomina poważną operację serca swej, 6-letniej wtedy córki. – Była potrzebna dla niej krew, dostała ją i dzięki temu wróciła do zdrowia – mówi łamiącym się głosem.

To wtedy matka postanowiła, że kiedyś odwdzięczy się za to i swoją krew odda dla innej osoby. – W tamtym czasie nie byłam gotowa, bałam się nawet zastrzyków, ale dziś nadszedł ten moment, że dotrzymuję danej obietnicy.

Krwiodawców przybywa,
krwi jest wciąż mało

Osób takich jak członkowie koła krwiodawców w gminy Lelis przybywa. I dobrze, bo krwi wciąż brakuje dla potrzebujących. – Krew to nadal niezastąpiony lek w terapii różnych schorzeń, potrzebny zarówno przewlekle chorym, jak i ofiarom wypadków – mówi Elżbieta Jakowicka z ostrołęckiego oddziału Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Warszawie.

Doktor Jakowicka podkreśla, że gdyby nie krwiodawcy, wielu chorych nie udałoby się utrzymać przy życiu i uratować. Zachęca też każdego kto może, by podzielił się życiem z innymi.

– Dawcą może być każdy zdrowy człowiek od 18. do 60. roku życia – informuje i dodaje, że krew to jeden z najwspanialszych prezentów, jakim można obdarować, bezinteresownie, drugiego człowieka. – Nie ma nic piękniejszego niż ratowanie ludzkiego zdrowia i życia – podsumowuje pani doktor.

(maku)


Komentarze 1 pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj swój komentarz

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

  1. xxx #551087 | 95.49.*.* 09-02-2012 13:11

    Tak, to jest najwyższy wymiar człowieczeństwa.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz