Ratusz nie zwiększy dotacji na Powiatowy Urząd Pracy. Spór starostwa z miastem o jej wysokość znajdzie więc swój finał w sądzie. Miasto nie wyklucza prowadzenie własnego urzędu.
Iskrzy na linii ratusz-starostwo. Jeszcze w lutym na biurko Janusza Kotowskiego, prezydenta Ostrołęki trafi pozew sądowy przygotowany przez starostwo odnośnie wysokości dotacji, jaką miasto zabezpieczyło w budżecie na funkcjonowanie Powiatowego Urzędu Pracy w Ostrołęce.
Przypomnijmy, starostwo ze względu na obcięcie na PUP dotacji rządowej o 50 proc. przeznaczyło na niego sumę o 230 tys. zł większą niż w roku ubiegłym – 1 930 974 zł. Liczyło też, że ratusz proporcjonalnie zwiększy swoją dotację. Ma to wynikać z porozumienia pomiędzy nim a miastem.
Te jednak utrzymało dofinansowanie w identycznej kwocie co w roku 2011, czyli 1 123 500 zł. – Prezydent w tym temacie jest nieuchwytny – mówi Stanisław Kubeł, starosta powiatu ostrołęckiego. – Przygotowujemy więc pozew sądowy. Inna możliwość to wypowiedzenie realizacji zadań i wtedy bezrobotni z miasta nie byliby obsługiwani przez urząd w ogóle, ale nie jestem zwolennikiem radykalnych rozwiązań.
W roku ubiegłym 41 proc. zadań urzędu było wykonywanych na rzecz bezrobotnych z Ostrołęki, 59 proc. na rzecz tych z powiatu. W tym roku te proporcje mogą się zmienić na niekorzyść poszukujących pracy z miasta.
Mimo tego ratusz twardo stoi na swoim stanowisku. – W budżecie miasta nie przewidujemy dodatkowych środków na zwiększenie dotacji celowej na zadania powierzone PUP – tłumaczy Wojciech Dorobiński, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Ostrołęki. – Jego kłopoty budżetowe zaistniały w związku ze znacznym zmniejszeniem kwot przeznaczonych na urząd przez rząd. Poza tym starostwo zdaje się przemilczać plany zakupu nieruchomości, w której znajduje się PUP.
Według ratusza właśnie na ten cel poszłaby część miejskiej dotacji. Zakup kosztowałby 440 tys. zł, jej remont kolejne 600 tys. zł. – W przypadku dalszej eskalacji roszczeń ze strony starostwa powiatowego nie wykluczamy rozwiązania umowy i prowadzenia własnego urzędu – dodaje Wojciech Dorobiński.
(rob)
Przypomnijmy, starostwo ze względu na obcięcie na PUP dotacji rządowej o 50 proc. przeznaczyło na niego sumę o 230 tys. zł większą niż w roku ubiegłym – 1 930 974 zł. Liczyło też, że ratusz proporcjonalnie zwiększy swoją dotację. Ma to wynikać z porozumienia pomiędzy nim a miastem.
Te jednak utrzymało dofinansowanie w identycznej kwocie co w roku 2011, czyli 1 123 500 zł. – Prezydent w tym temacie jest nieuchwytny – mówi Stanisław Kubeł, starosta powiatu ostrołęckiego. – Przygotowujemy więc pozew sądowy. Inna możliwość to wypowiedzenie realizacji zadań i wtedy bezrobotni z miasta nie byliby obsługiwani przez urząd w ogóle, ale nie jestem zwolennikiem radykalnych rozwiązań.
W roku ubiegłym 41 proc. zadań urzędu było wykonywanych na rzecz bezrobotnych z Ostrołęki, 59 proc. na rzecz tych z powiatu. W tym roku te proporcje mogą się zmienić na niekorzyść poszukujących pracy z miasta.
Mimo tego ratusz twardo stoi na swoim stanowisku. – W budżecie miasta nie przewidujemy dodatkowych środków na zwiększenie dotacji celowej na zadania powierzone PUP – tłumaczy Wojciech Dorobiński, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Ostrołęki. – Jego kłopoty budżetowe zaistniały w związku ze znacznym zmniejszeniem kwot przeznaczonych na urząd przez rząd. Poza tym starostwo zdaje się przemilczać plany zakupu nieruchomości, w której znajduje się PUP.
Według ratusza właśnie na ten cel poszłaby część miejskiej dotacji. Zakup kosztowałby 440 tys. zł, jej remont kolejne 600 tys. zł. – W przypadku dalszej eskalacji roszczeń ze strony starostwa powiatowego nie wykluczamy rozwiązania umowy i prowadzenia własnego urzędu – dodaje Wojciech Dorobiński.
(rob)





Komentarze
0
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz